Kobiety w opowiadaniach Stanisławy Przybyszewskiej

Kobiety w opowiadaniach Stanisławy Przybyszewskiej

[…] przejęta świadomością swej wartości i siły, postanowiłam uszanować swą godność

W sierpniu 2015 roku minęło 80 lat od śmierci Stanisławy Przybyszewskiej. Pisarka zmarła w Gdańsku, którego nie lubiła, nie rozumiała, o którym w listach pisała, że jest odrażającą polską kolonią. To jednak tutaj zdecydowała się pozostać po śmierci męża, nauczyciela Gimnazjum Polskiego. Do końca życia mieszkała w przyznanym jej nieodpłatnie pokoju na parterze drewnianego budynku na placu gimnazjum, w bardzo trudnych warunkach mieszkaniowych, borykając się z czarną nędzą. I to właśnie tutaj powstały utwory dramatyczne, powieści, listy i wreszcie opowiadania, które tak naprawdę dopiero po wielu latach od jej śmierci zyskały zainteresowanie.
Przybyszewska w Gdańsku nie była osobą towarzyską, wystarczyły jej literatura i własna twórczość, lubiła też kino. Miała maturę i solidne wykształcenie filologiczne, pedagogiczne, samodzielnie uczyła się ekonomii oraz psychologii. Fascynowała ją Wielka Rewolucja Francuska, życie osób, które na to wydarzenie historyczne miały wpływ. Zdecydowanie najwięcej energii twórczej zaangażowała w przedstawienie, a nawet wyidealizowanie postaci Maximiliena de Robespierre’a, obecnej w większości jej utworów.
1
Ja jednak chcę przekierować uwagę na postaci kobiet w twórczości Stanisławy Przybyszewskiej, a jest do tego znakomita okazja. Wydawnictwo słowo / obraz terytoria wydało właśnie Cyrograf na własnej skórze i inne opowiadania – siedem utworów Stanisławy Przybyszewskiej starannie opracowanych na podstawie rękopisów i maszynopisów pisarki.
Ileż tu różnorodnych postaci kobiet! Jest aktorka, urzędniczka, wdowa, dziesięcioletnia dziewczynka, córka, siostra, matka, żona, kurtyzany i kochanki. Ukazane na tle rewolucji francuskiej albo współczesnych pisarce czasów, mają podobne dylematy, mierzą się z podobnymi wyzwaniami, tak samo walczą o swoją niezależność w świecie mężczyzn.
Mocne i słabe, biedne i bogate, rozgrywają swoje życie, ucząc się na własnych i cudzych błędach i doświadczeniach. Są przebiegłe, okrutne i wyrachowane, noszą zbroje, maski i zachowują przy tym świadomość siebie, swoich uczuć i przekonań. Przybyszewska uczyła się psychologii, stąd wiele w jej opowiadaniach uzasadnień zachowania bohaterek w ich sferze poznawczej. Rezygnują z uczuć, porzucają słabość, stają się kreatorkami, władczyniami swojego umysłu i życia, świadomie modyfikują przekonania, by wyjść z roli ofiar systemu rodziny, społeczeństwa, historii.
Toinette, jedna z bohaterek opowiadania Ricqui, decyduje się na zmianę stylu życia, bo jej dotychczasowa sytuacja nie pozwala osiągnąć nawet minimum wystarczającego do przeżycia. Po nieudanej próbie pracy jako krawcowa postanawia zostać utrzymanką bogatego mężczyzny, by w ten sposób pomóc rodzinie i sobie. Wypędzona z domu rodzinnego, wybiera komfort bogatej kurtyzany, rezygnując z poprawności moralnej.
Podobnie Olga (Pentezylea), urzędniczka świadomie wchodząca w rolę kurtyzany,  gdyż nie chce niewolniczej pracy za marne wynagrodzenie, woli natomiast wille, prawdziwe futra i własne auto. Także Charlie (Przedtem i potem), dwudziestoletnia dziewczyna, która zakłada emocjonalną zbroję, bo kiedy była „tylko” sobą, czuła się wykorzystywana i słaba.
Wolność była ważną wartością w życiu Przybyszewskiej. Pracę instytucjonalną uważała za niewolniczą katorgę, gardziła nią i nie rozumiała, jak inni mogą to znosić.

Odczuwam niegodne człowieka poniżenie biurowców jako gwałtowny ból, do którego nie sposób się przyzwyczaić. […] Aby żyć, a nie wegetować potrzebna mi wolność, jakiej jeszcze nigdy nie posiadałam i która jest dla mnie nieosiągalna.
Stanisława Przybyszewska, Listy, t.3, Gdańsk, 27.01.1928

Bohaterki Przybyszewskiej to kobiety w pełni świadomie zmieniające swoje przekonania o ich roli, pracy, tożsamości. Są zdeterminowane, by oddalić poniżenie, bezradność, biedę i samotność. Szczególnie ważne stają się dla nich pieniądze, stanowią cel, ale też drogę do szczęścia i wolności.

Chciałam – nie mgławicowego szczęścia czy pełni, już nawet nie po prostu życia – chciałam pieniędzy. Nie od razu bowiem pojęłam, że życie w ubóstwie nie jest życiem, lecz plugawą męką.
    Przedtem i potem

Przybyszewska mocno doświadczała tej męki. Utrzymywały ją rodzina i zasiłki oraz stypendia Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, były też honoraria za jej twórczość literacką. Udzielała lekcji języków obcych. Zbyt niskie dochody, powodujące, że wciąż brakowało jej na jedzenie, opał, naftę, znaczki pocztowe, naprawę maszyny do pisania – to częste tematy listów Przybyszewskiej.
Po ich lekturze wiemy, że woli nędzę i wolność zajęć związanych z jej twórczością (poza wielogodzinnym, codziennym pisaniem, zajmowała się kilkukrotnym poprawianiem swoich tekstów) niż być niewolnicą biurowców. Możliwe, że w tym wyborze jest postawa kobiety o określonej przeszłości. O tym kontekście wiele pisze profesor Ewa Graczyk w Ćmie. O Stanisławie Przybyszewskiej (Open, Warszawa 1994).
W opowiadaniach Przybyszewskiej dużo miejsca zajmują monologi bohaterek, autorka pozwala kreowanym przez siebie postaciom na wnikliwą autorefleksję. Te mocne postaci mówią, najczęściej do mężczyzn, o swojej przemianie, wynikającej z rozczarowania miłością lub życiem bez perspektyw. Przybyszewska przenika doświadczenie tych kobiet, które rezygnują z uległości, miękkości, zwyczajnego życia i stają do walki o swoje prawa na równi z mężczyznami. Do walki potrzebne są taktyka kreacji, poprawienie natury, makijaż, odpowiedni strój, fryzura.

Trud ten ogromny nie był wynikiem próżności. Powodowała mną polityka na wskroś męska: szło mi przecie o to, by zdobyć sobie prawo głosu w szczupłej garstce bardzo zarozumiałych, a ponadto miałam inny cel, godniejszy prawdziwej namiętności: dyktaturę.
         Pan En

Zatem chodzi o władzę, dominację, wygraną w rywalizacji. Kobiety nad mężczyzną, systemem, społecznymi normami.
W walce potrzebne jest też przygotowanie merytoryczne.

W każdym przedsiębiorstwie psychologia i – jak by to nazwać – etnologia jest gałęzią nauki, którą należy zgłębić gruntownie, nim się zaryzykuje żądanie podwyżki.
                                                                                                                                    Pentezylea

Walka kobiety to również świadomość okrucieństwa jej zachowania – w opowiadaniu A nasze młode lata mała Jenny ulega rewolucyjnym emocjom przemocy i wydaje wyrok na niewinnego. Wdowa w opowiadaniu Nie morderca jest winien wyzwiskami i rewolwerem przegania żebraków, którym wcześniej pomagała. Okrutnie bezwzględna jest też Nina z tytułowego opowiadania Cyrograf na własnej skórze, despotyczna sędzina, która w roli trybuna skazała na śmierć setki, trzymając się prawa terroru.
Można zadać sobie pytanie, czy Przybyszewska osądza swoje bohaterki, które przyjmują drugą tożsamość, by ocaleć i zwyciężyć. Osąd autorka zostawia czytelnikowi i czytelniczce, ale pokazuje, jak bohaterki ponoszą koszty tych przemian.
– Wszystko osiągnięte, czego mogła pragnąć. I wszystko, co zdobyła – martwe – uświadamia sobie Nina pod koniec życia, a wcześniej szatan podsuwa jej cyrograf.

 Wiecznie ten sam, tak dobrze jej znany cyrograf: oddaję naturalne prawa człowieka i przywileje kobiety za szczęście, siły i inteligencję, potrzebne do uzyskania milionów.
Cyrograf na własnej skórze

A jednak kobiety u Przybyszewskiej nie żałują, nawet jeśli zło staje się częścią ich życia. Cały czas panują nad sytuacją (jeżeli ulegają słabościom, to chwilowo) albo w pełni świadomie idą na śmierć. Toinette w opowiadaniu Ricqui, utrzymanka jednego z ważnych przywódców rewolucji, gdy dowiaduje się, że powinna ratować siebie, bo stracona pozycja kochanka może zagrozić i jej życiu, świadomie decyduje się na ofiarę pozostania przy nim. Świadomie, czyli ze wszystkimi konsekwencjami. Wybierając samodzielnie, przestaje zatem być ofiarą.
Trudno nie ulec swego rodzaju fascynacji siłą, pewnością siebie, wolą i dążeniem do wolności tych kobiet. Podziwiamy ich godność i szacunek do siebie, nawet jeśli cena jest wysoka. W tym sensie można uznać bohaterki opowiadań Przybyszewskiej zebranych w tomie Cyrograf na własnej skórze i inne opowiadania za emancypantki i feministki. W świecie ograniczonych możliwości pracy, awansu czy wpływu społecznego te kobiety chcą zaistnieć w wyraźny sposób – na równi z mężczyznami. I to im się udaje, i daje poczucie spełnienia.

Sprężyna jednak mego szczęścia to ten stalowy rozmach we mnie i ta bałwochwalcza, fanatyczna miłość życia.                                                                       
    Przedtem i potem

Mistrzynią jest Nina ze wspomnianego już tytułowego opowiadania Cyrograf na własnej skórze, które czyta się jak współczesną political fiction. Nina to fanatyczka ideologii, którą wyznaje. Przez nią staje się katem, który żyje w transie zabijania. Dla niej zmartwychwstaniem, po doświadczeniu pustki życia, była rewolucja. Tu się odnalazła, jako pracująca ponad siły urzędniczka-maszyna, potem bezwzględna donosicielka, aż wreszcie – surowa sędzina wysyłająca ludzi na śmierć, bo wierzy, że tylko w ten sposób można utrzymać porządek społeczny w czasie światowej rewolucji.

Jestem […] w tej gałęzi sądownictwa siłą przewodnią. Usunięcie mnie może się odbić fatalnie na całym państwie.
  Cyrograf na własnej skórze
Kiedy staje wobec wyroku i ją skazującego na śmierć, tylko przez chwilę czuje strach i żałuje. Przeprasza, ale nadal zachowuje godność, do końca jest królową swoich wyborów.

Przybyszewska w opowiadaniach kreśli też inne obrazy kobiet. Najbardziej odmienna od tych „zmartwychwstałych” jest Ania, urzędniczka z opowiadania Pentezylea. Kobieta, która nie odczuwa złości, żyje tym, co los jej daje, i czerpie z tego radość, emanuje spokojem i szczęściem. Podejrzewana przez koleżanki o brak walorów intelektualnych, jest ponad ocenami. Ona też coś wybiera, też coś ryzykuje. W jej wypadku ryzyko polega na pozostaniu w roli pracownicy banku i partnerki mężczyzny. Jest świadoma zagrożeń – marne wynagrodzenie za nudną pracę, nagła utrata partnera i samotność. Jednak stawia na to, co pozwala jej realizować siebie, swoje wartości. Jej to wystarczy.
Samotność kobiety to wyzwanie dla bohaterek opowiadań Przybyszewskiej. Mierzy się z nią urzędniczka, alter ego autorki w Pan En. Widzimy alienację Przybyszewskiej, jej poczucie obcości w miejscu, w którym mieszka – domyślamy się, że chodzi o Gdańsk.

Tęsknota za magnetyczną atmosferą bliźnich ścisnęła czasem tak mocno, że schodziłam do sklepiku po rzecz niepotrzebną i wdawałam się w pogawędki. Lub też spacerowałam o szóstej, gdy tłum męczeński opuszcza cele tortur „pracy” najemnej, po głównej ulicy miasta.
        Pan En

Wybawieniem w tym opowiadaniu jest literatura i obecność dalekiego, widzianego niewyraźnie przez okno sąsiada z budynku obok. Już sama świadomość, że ktoś jest, pracuje, staje się inspiracją.
Z samotnością powiązany jest wątek narkotyków. Przybyszewska była morfinistką. W opowiadaniu Przedtem i potem Charlie wygrywa samodzielnie długotrwałą walkę z nałogiem, ale potem już potrzebuje zbroi, by żyć dalej. Mówi:

Kokaina to trucizna po prostu piekielna; zażywszy jej, czujesz, że przestałeś być jednym w swoim ciele. Stałeś się mieszkaniem szatana o ściśle określonej indywidualności, który myśli podobnie jak człowiek, i ma podobną do ludzkiej wolę.
       Przedtem i potem

Opowiadania Przybyszewskiej wymagają od czytelnika skupienia, nie tylko dlatego, że wydawca zadbał, by treść uzupełnić licznymi i cennymi przypisami i komentarzami. Nie brakuje tam młodopolskich uniesień frazeologicznych, a i formy gramatyczne bywają już nam odległe. Mimo to warto zanurzyć się w tej lekturze i poddać historiom osób, które, jak my dziś, zmagają się z trudami życia, szukają rad, jak żyć lepiej i ciekawiej, a przede wszystkim dostatniej i w zgodzie z sobą.
Zaskoczeniem jest dla mnie wyrafinowane poczucie humoru Przybyszewskiej, uznawanej za osobę poważną, a nawet ponurą.

Każda z Was drogie Panie, pamięta – jak świat wygląda po stracie pierwszego kochanka. Jak biuro. Poza tym robi się z danej pory roku – polski listopad, choćby to był czerwiec w Meksyku.
           Pan En

Nie poddałam analizie jeszcze wielu innych wątków opowiadań, jak choćby stosunek Przybyszewskiej do macierzyństwa albo zwykłego dotyku rąk przy powitaniu. Docieranie do tych smaczków oraz interpretację zostawiam już Czytelnikom i Czytelniczkom.
Warto Przybyszewską czytać w różnych warstwach i kontekstach, choćby uzupełniając lekturę Cyrografu na własnej skórze i innych opowiadań o jej listy czy dramaty.
Znakomicie się stało, że wydawnictwo słowo / obraz terytoria przypomniało twórczość Stanisławy Przybyszewskiej. Możemy ją czytać na nowo, odkrywać. I pamiętać.
Grażyna Knitter
Stanisława Przybyszewska. Cyrograf na własnej skórze i inne opowiadania
wydawnictwo słowo / obraz terytoria, Gdańsk 2015

Projekt Metropolitanka
Metropolitanka to projekt herstoryczny (z ang. “her story” – „jej historia”, w przeciwieństwie do “his story” – „jego historia”), który opowiada o roli kobiet w historii, często pomijanej w akademickich, szkolnych oraz codziennych rozmowach. Herstory, czyli historie opowiadane z perspektywy kobiet, mają pełniej odmalować dzieje Pomorza.

Organizator

Projekt Metropolitanka Miasto Gdańsk

© 2019 Metropolitanka
All Rights Reserved.

Projekt Metropolitanka

Projekt Metropolitanka